Co
to są fitosterole i z czym się je je?





Fitosterole,
czyli inaczej sterole roślinne są podstawowym składnikiem błon
komórkowych organizmów roślinnych. Znanych jest około 40 różnych fitosteroli,
przy czym najczęściej występujące to stigmasterol, kampesterol i
beta-sitosterol. Naturalnym źródłem fitosteroli są przede wszystkim rośliny
oleiste (kukurydza, rzepak, słonecznik) oraz wyprodukowane z nich oleje i
margaryny. Znaczącą zawartością fitosteroli charakteryzują się również nasiona niektórych
roślin, orzechy, przetwory zbożowe, a także w mniejszej ilości niektóre warzywa
i owoce. Poniżej podano zawartość fitosteroli w 100 g wybranych artykułów
spożywczych.






Produkt

Zawartość fitosteroli (mg) 
w 100 g produktu

Sezam, sezamki, chałwa

700-714

Oleje rzepakowy, krokoszowy,
kukurydziany,
sojowy, słonecznikowy

220-350

Oliwa z oliwek

113

Nasiona słonecznika, lnu

213-220

Margaryny miękkie

127-197

Suszone nasiona warzyw strączkowych

160-350

Kakao, czekolada

94-126

Orzechy

113-169

Kasza gryczana

94

Chleb i bułki (różne rodzaje)

29-86

Warzywa świeże

8-43

Awokado

83

Owoce świeże

9-27




Fitosterole
różnią się w sposób nieznaczny od cholesterolu zwierzęcego, bo budową bocznego
łańcucha węglowego. Dodatkowo nasycona forma fitosteroli zwana stanolami nie
posiada podwójnego wiązania w pierścieniu B.





Dieta
bogata w fitosterole przyczynia się do redukcji stężenia cholesterolu frakcji
LDL, a mechanizm działania polega na zmniejszaniu wchłaniania cholesterolu z
przewodu pokarmowego zarówno poprzez mechaniczne blokowanie jego wejścia do
miceli jak i zwiększenie wydalania zwrotnego z enterocytów do przewodu
pokarmowego. Regularne spożywanie tych bioaktywnych substancji obniża także
ryzyko rozwoju nowotworów jelita grubego, prostaty i piersi.





Wytyczne
Europejskiego Towarzystwa
Kardiologicznego
(ESC) i Europejskiego
Towarzystwa Miażdżycy
(EAS) dotyczące postępowania w
dyslipidemii z 2019 r., wśród rekomendacji zalecają stosowanie żywności funkcjonalnej
wzbogaconej w fitosterole (poziom wiarygodności A+++). Przyznanie trzech plusów
(+++) oznacza największy wpływ na spadek stężenia lipidu, a poziomu A, że są
mocne dowody naukowe na istnienie takiego związku. Pobranie fitosteroli
na
poziomie 2 g dziennie ma zdolność obniżenia stężenia cholesterolu
frakcji LDL o około 10-15%.





Niestety
przeciętna polska dieta dostarcza zaledwie 200-400 mg fitosteroli dziennie. Jak
pokazuje zamieszczona tabelka zawartość fitosteroli w artykułach spożywczych
nie jest zbyt duża, zatem podaż w naszym menu jest niewystarczająca aby wywołać
efekt hipolipemizujący.





 Dlatego też na rynku pojawiły się produkty
wzbogacone w sterole i stanole roślinne, które wpisują się w definicję tzw.
„żywności funkcjonalnej”. Żywność funkcjonalna to taka,
która wykazuje udokumentowany pozytywny wpływ na organizm człowieka ponad ten,
który wynika z efektu odżywczego zawartych w niej składników odżywczych
uznawanych za niezbędne. Musi także przypominać postacią
żywność konwencjonalną i wykazywać korzystne oddziaływanie w ilościach, które
oczekuje się, że będą normalnie spożywane z dietą – nie są to tabletki ani
kapsułki, ale część składowa prawidłowej diety.





Obecnie w naszym kraju dostępnych jest wiele produktów, do których dodano sterole i/lub stanole
roślinne. Do najbardziej popularnych można zaliczyć
margaryny, jogurty, żelki różnych producentów. Należy wiedzieć, że na etykietach takich artykułów musi
być podana widoczna informacja o wzbogaceniu w sterole/stanole oraz
zawartości
tych bioaktywnych substancji w produkcie (w % lub w g wolnych steroli
roślinnych w przeliczeniu na 100 g lub 100 ml). Na opakowaniu powinno znaleźć
się również oświadczenie o unikaniu spożycia więcej niż 3 g steroli roślinnych
dziennie.





Stosowanie
tych związków redukuje poziom LDL-cholesterolu, zmniejsza ryzyko zawału serca
oraz zapobiega występowaniu miażdżycy i niedokrwiennej choroby serca. Należy
jednak pamiętać, że nadmierne spożycie steroli/stanoli roślinnych niekorzystnie
wpływa na poziom β-karotenu, likopenu i witaminy E w organizmie. Przyjęto
jednak, że dawka 1,5 g/dobę skutecznie obniża poziom cholesterolu, nie
wpływając na witaminy w osoczu.





Produkty wzbogacone w sterole roślinne nie powinny być spożywane
przez kobiety ciężarne i karmiące piersią oraz przez dzieci w wieku
do 5 lat.





Dr
inż. Anna Waśkiewicz





Zakład Epidemiologii, Prewencji Chorób Układu Krążenia i Promocji Zdrowia





Narodowy Instytut Kardiologii
Stefana kardynała Wyszyńskiego
Państwowy Instytut Badawczy



Bierne palenie tytoniu też szkodzi.





             Nie tylko czynne palenie tytoniu, ale również
bierne wdychanie dymu tytoniowego przez osoby z otoczenia palaczy jest
szkodliwe. Bierne palenie zwiększa ryzyko chorób układu krążenia, a zwłaszcza
choroby niedokrwiennej serca, średnio o około 30%. Efekt ten jest silniejszy u
kobiet niż u mężczyzn. Szkodliwe działanie biernego palenia na układ krążenia
związane jest z wpływem składników dymu tytoniowego na płytki krwi, na funkcję
śródbłonka (t.j. wewnętrznej błony wyściełającej ścianę naczynia) oraz ze
stymulowaniem procesu zapalnego.  Ponadto
w badaniach klinicznych stwierdzono, że bierne palenie tytoniu niekorzystnie
wpływa na mikrokrążenie, czyli na przepływy krwi w bardzo małych naczyniach, co
powoduje gorsze zaopatrzenie tkanek w tlen. Wdychanie dymu tytoniowego z
otoczenia zwiększa nie tylko ryzyko chorób układu krążenia, ale także ryzyko
nowotworu, a zwłaszcza raka płuc oraz ryzyko chorób układu oddechowego, w tym
astmy oskrzelowej oraz jej zaostrzeń, przewlekłej obturacyjnej choroby płuc
(POChP), infekcji układu oddechowego, alergii, poronień i wad wrodzonych u
dzieci matek palących lub biernie palących.





Wg Światowej Organizacji Zdrowia bierne palenie tytoniu co roku zabija
około 600 tys. osób niepalących na świecie, 53 tys. w USA, a w Polsce około
1tys.





O biernym paleniu mówimy wtedy, kiedy osoba, zwłaszcza niepaląca, jest
narażona na wdychanie dymu pochodzącego ze spalania tytoniu oraz dymu
wydychanego przez osobę palącą. Dym tytoniowy znajdujący się w otoczeniu ma
dwie składowe: dym bocznego strumienia pochodzący bezpośrednio z palącego się
papierosa i dym głównego strumienia, czyli wydychany z płuc przez osobę palącą
tytoń. Dym bocznego strumienia, ze względu na niższą temperaturę spalania
papierosa pozostawionego w popielniczce, ma kilkanaście razy większą zawartość
tlenku węgła i nikotyny w porównaniu do dymu wciąganego do płuc przez palacza,
co skutkuje jego większą toksycznością.





W 1993 roku Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska zaliczyła dym
tytoniowy znajdujący się w otoczeniu do najgroźniejszych czynników
rakotwórczych, a w 2000 roku Amerykański Departament Zdrowia i Opieki
Społecznej wpisał dym tytoniowy obecny w otoczeniu na oficjalną listę czynników
rakotwórczych (zawiera on m.in. takie składniki jak formaldehyd czy benzen).
Nie ma bezpiecznej dawki dymu tytoniowego znajdującego się w otoczeniu. 1





Wg Światowej Organizacji Zdrowia aż 80% palaczy tytoniu pali w otoczeniu
osób niepalących. Najbardziej narażone są osoby mieszkające we wspólnym
gospodarstwie domowym z aktywnymi palaczami tytoniu. Badając dzieci palących
rodziców stwierdzono, że częściej mają one problemy natury psychologicznej, są
bardziej nerwowe, często mają kłopoty ze skupieniem uwagi, bóle głowy, częściej
i ciężej przechodzą infekcje układu oddechowego niż ich rówieśnicy, których
rodzice nie palą tytoniu.





Na koniec kilka słów na temat e-papierosów, których użycie wzrasta
lawinowo na całym świecie, i które są rekomendowane jako dobre narzędzie do pomocy
w procesie rzucania palenia tytoniu i jako alternatywny sposób dostarczania do
organizmu nikotyny. Badania naukowe wykazały, że aerozol uwalniający się z
roztworów stosowanych w tych urządzeniach zawiera nie tylko nikotynę, ale także
m. in. substancje zapachowe czy glikol propylenowy. Te składniki mogą powodować
potencjalne zagrożenie dla zdrowia, szczególnie w gorzej wentylowanych
pomieszczeniach, zarówno dla użytkowników e-papierosa, jak i osób z otoczenia
czyli biernie wdychających opary, tym bardziej że ich działanie nie jest do
końca poznane.2





  1. Opracowanie na podstawie ulotki
    informacyjnej National Cancer Institute (www.cancer.gov).
  2. Marcham
    CL, Springston JP. Electronic cigarettes in the indoor environment. Rev Environ
    Health. 2019 Jun 26; 34(2): 105-124.




  Dr n. med. Aleksandra Piwońska





Zakład Epidemiologii, Prewencji Chorób Układu Krążenia i Promocji Zdrowia





Narodowy Instytut Kardiologii
Stefana kardynała Wyszyńskiego
Państwowy Instytut Badawczy








https://www.youtube.com/watch?v=n9swD3JU6q8




dr n. o zdr. Anna Mierzyńska





kierownik Pracowni Psychologii Klinicznej w Klinice Rehabilitacji Kardiologicznej i Elektrokardiologii Nieinwazyjnej





Narodowy Instytut Kardiologii
Stefana kardynała Wyszyńskiego
Państwowy Instytut Badawczy








https://www.youtube.com/watch?v=wh8MbBvgces




dr n. o zdr. Anna Mierzyńska





psycholog kliniczny





Narodowy Instytut Kardiologii
Stefana kardynała Wyszyńskiego
Państwowy Instytut Badawczy








https://www.youtube.com/watch?v=dib22eaC5AE




dr Anita Aranowska





z-ca koordynatora merytorycznego Projektu "Sercu na ratunek - program Kordian" w województwie łódzkim i mazowieckim

Narodowy Instytut Kardiologii
Stefana kardynała Wyszyńskiego
Państwowy Instytut Badawczy







Rady na zdrowszy
rok





Za oknem zima,
szybko robi się ciemno, a nasze samopoczucie nie jest najlepsze. Dobra motywacja do ruchu doda nam energii i
chęci do życia. A planowanie czasu i
dieta w tym pomogą. To lista sprawdzonych sposobów na lepsze, zdrowsze życie i
mocniejsze serce.





1.Nie wychodźmy z domu bez śniadania. Powinno być wysokoenergetyczne i niskokaloryczne tak, by nie odkładał się w organizmie tłuszcz, ale za to przez wiele godzin pomagało nam być skoncentrowanymi. Dobre jest planowanie śniadanie poprzedniego wieczoru. Jego podstawą powinny być węglowodany złożone, które są w produktach zbożowych, pieczywie, płatkach. Ważne jest pełnowartościowe białko, z którego mózg czerpie energię. Mała puszka z tuńczykiem dostarcza łatwo przyswajalne białko i dużo mniej tłuszczu niż wędliny. Ryby mają niską zawartość sodu i są bogate w witaminy z grupy B, a także A i D, fosfor, żelazo i potas. Zawierają lecytynę, magnez i nienasycone kwasy omega trzy, które pełnią ważna rolę nie tylko w zapobieganiu miażdżycy, ale i wspomagają pamięć. Wpływają na polepszenie pamięci i zdolność kojarzenia. Do tuńczyka zjedzmy czerwoną paprykę, pomidora lub cykorię. Witaminy i mikroelementy z warzyw ułatwią przyswajanie tłuszczu. Z badań opublikowanych przez Amerykańskie Stowarzyszenie Chorób Serca wynika, że osoby, które nie mają nawyku jedzenia posiłku o poranku, są o niemal 30 proc. bardziej narażone na zawał i chorobę niedokrwienną serca niż te, które to robią.





2. Jedzmy zdrowe przekąski.
Jeśli nie możemy obyć się bez czegoś słodkiego, wybierzmy pełnoziarnisty
batonik lub herbatniki z ziarnami, orzechami, dosładzane miodem. To lepsze niż
kaloryczny, tłusty pączek, czy paczka chipsów. Naturalne cukry proste z miodu:
fruktoza i glukoza szybciej wchłaniają się w przewodzie pokarmowym. Są pożywne
i energetyczne, powinny zaspokoić głód. 





3. Zacznijmy
więcej się ruszać
. Najważniejsza jest motywacja.
Ustalmy, że robimy to dla siebie, dla zdrowia, lepszego samopoczucia, dla
naszego serca. Na początku próbujmy przyzwyczaić się do większego wysiłku w
codziennych sytuacjach. Wracając z pracy wysiądźmy z autobusu trzy przystanki
wcześniej i przejdźmy ten dystans intensywnym marszem. Z windy korzystajmy
tylko, gdy niesiemy coś ciężkiego. Szukajmy okazji do aktywności i nie tłumaczmy
się zmęczeniem, lub brakiem sprzętu do ćwiczeń. Ruch obniża ryzyko choroby
wieńcowej serca i nadciśnienia. Musi to być jednak wysiłek regularny i
obciążający równomiernie organizm. American Heart Association zaleca 150 minut
ruchu tygodniowo. Pół godziny dziennie przez większość dni tygodnia wystarczy,
by zredukować ryzyko choroby serca o ponad 50 proc. i co ważne, niezależnie od
wieku, ruch poprawia stan zdrowia i serca. Nie trzeba wcale uprawiać triatlonu
i biegać maratonów. Gdy już się rozruszamy, pomyślmy o codziennych ćwiczeniach
i planujmy w trakcie dnia czas na
bieganie, marsz, pływaniu. Na wyprzedaży po Nowym Roku kupmy sobie nowy kostium
kąpielowy. Będzie nam potrzebny w regularnym treningu pływackim na basenie.





4. Wstańmy od biurka. Australijscy naukowcy wykazali, że długotrwałe siedzenie w jednej pozycji, np. przed monitorem komputera, znacznie pogarsza naszą kondycję zdrowotną, niezależnie od tego, jak dużo ważymy. To zaś sprzyja zwiększeniu stężenia tłuszczów i cukrów we krwi i negatywnie odbija się na pracy układu krwionośnego. Gdy pracujemy przy biurku ważne, aby planować przerwy. Raz na jakiś czas wstańmy na moment z krzesła i przejdźmy się po pokoju. Najlepiej też wyznaczyć czas, kiedy oderwiemy się od roboty i wyjdziemy na krótki spacer. Marsz, przysiady, lekki trucht w mroźny dzień są świetne dla serca.





5. Tanecznym krokiem. W tym roku znów modne są tango i salsa. Wymagają on nie tylko aktywności fizycznej, ale i zaangażowania umysłu. Z badań przeprowadzonych przez ośrodek Alberta Einsteina w Nowym Yorku wynika, że taniec ma związek z wyraźnym spadkiem zachorowań na Alzheimera. Starsi ludzie tańczący systematycznie, trzy cztery razy w tygodniu, rzadziej niż inni zapadają na demencję. To dostateczna motywacja, aby zapisać się na kurs tańca. Taniec, w takt dynamicznej muzyki, to bardzo przyjemna forma wspomagającego pracę serca treningu kardio. Intensywny wysiłek jest równoznaczny z koniecznością dostarczenia do narządów i tkanek większej ilości tlenu, dlatego serce zostaje zmuszone do bardziej wytężonej pracy. Regularna aktywność tego typu zwiększa jego siłę i wytrzymałość, co przekłada się na efektywność pracy tego narządu.





6. Panujmy nad stresem i planujmy. Stres bardzo źle wpływa na serce. Ten nagły, krótkotrwały, może wywołać nawet zawał serca, a ten długotrwały w mniejszych dawkach osłabia serce i układ krążenia. Dlatego oprócz wysypiania się i higienicznego trybu życia warto czasami w życiu zawodowym odpuścić i nauczyć się zaplanować dzień. Nie narzekajmy, że praca wymyka się nam z pod kontroli i z niczym nie nadążamy. Najlepiej planujmy na piśmie. To pomaga odciążyć pamięć, uczy koncentracji, a zarazem redukuje stres. Spiszmy na kartce zadania i zaznaczamy priorytety, czyli to, co musi być załatwione, napisane, zrobione. Przy pisaniu dokładnie określmy moment początku danej sprawy i jej przewidywane zakończenia. Planujmy tylko ok 60 proc. swego czasu, pozostałe 20 proc. przeznaczmy na niezapowiedziane zdarzenia, telefony, resztę na spontaniczne działanie i zmianę planów. Sprawy oznaczmy literkami: A,B,C. Rzeczy A to sprawy najpilniejsze, trzeba je załatwić, B: pilne, ale można nimi manewrować, C przełożyć. Gdy pomyślimy, co jest najważniejsze następnego dnia i jaki cel chcemy osiągnąć, pozwoli nam to uświadomić sobie, jak duże znaczenie ma rozmowa ze sobą. Warto skupić się i zastanowić się, co już zdobyliśmy i odhaczyć z radością w kalendarzu załatwioną sprawę. Wybierzmy jeden dzień w tygodniu, kiedy do pracy przyjdziemy 15 minut wcześniej  i załatwimy zaległe sprawy. Większość osób przeżywa rozkwit formy i aktywności w godzinach przedpołudniowych. Wtedy też musimy się nastawić na największe zakłócenia w pracy. Jeśli zaplanowaliśmy spotkanie, pisanie, czy studiowanie ważnych dokumentów to i tak wiadomo, że w godzinach 10 -11 przerwą je telefony od interesantów. Sprawy wymagające skupienia najlepiej planujmy na godziny 8 do 9.30, a między 15 a 16, gdy czujemy się zmęczeni lepiej nie zostawiajmy poważnych zadań. Przeznaczmy ten czas na porządki biurowe, odbieranie maili, przeczytanie gazety.





7. Dbajmy o przyjaźni. Spotykajmy się regularnie z przyjaciółmi. Porozmawiajmy o pracy, problemach i radościach. Spotkania z przyjaciółmi pomagają, gdy nie jesteśmy w najlepszej kondycji psychicznej i fizycznej. Przyjaźń to naturalna szczepionka, która pobudza układ odpornościowy do walki. Według badań amerykańskich psychologów, immunologów i biologów istnieje bezsporny związek między odpornością organizmu a satysfakcjonującymi związkami uczuciowymi.





8. Korzystajmy z weekendu. Nie zabierajmy pracy do domu na niedzielę. Wystarczy, jak zrobimy to w przyszłym tygodniu. Badania z Michigan State University dowiodły, że pracownicy, którzy ściśle przestrzegają podziału między życiem zawodowym a osobistym osiągają większe sukcesy w obydwu dziedzinach. Wyśpijmy się, wyjdźmy do restauracji, kina. Wolny dzień, to dobra motywacja do biegania, ruchu. Nie podchodźmy do komputera, nie odbierajmy e-maili, ani telefonów komórkowych od współpracowników. Nawet pięć minut związane z pracą mogą wprawić nas w zły nastrój. Jeśli dobrze wypoczniemy, będziemy aktywniejszy w pracy od samego poniedziałku.





Tekst: Monika Głuska-Durenkamp



Naturalnie, że myślę o sercu.





Dziennikarka, prezenterka
prognozy pogody, związana z telewizją TVN. Studiowała dziennikarstwo i
ekonomię, ukończyła państwową szkołę muzyczną. Dzięki pracy modelki, którą
łączyła z nauką w szkole średniej i studiami, zwiedziła prawie cały świat. Od wielu lat jest zafascynowana życiem w
zgodzie z naturą. Skończyła studia podyplomowe z dziedziny zdrowia i
żywienia. Swoją wiedzą na temat zdrowego odżywiania i naturalnych metod
leczenia dzieli się z czytelnikami w cyklu książek „Naturalnie". Z wielką
pasją opowiada w nich o diecie wegetariańskiej, byciu bardziej eko i szanowaniu
naszej planety. Jej najnowsza książka, to
„Naturalnie w kuchni, 60 przepisów na zdrowie”.





Wschodnia sztuka
dbania o siebie





Po maturze mieszkałam długo w Azji i tam zetknęłam się z
medycyną chińską, tybetańską, ajurwedyjską. Zawsze fascynowało mnie
holistyczne, integralne podejście do organizmu. Słuchałam i przekonywałam się o
tym, jak żywność może być matką wielu chorób, a ojcem bywa stres. To w Japonii nauczyłam
się tego, jak myśleć o sobie całościowo. Mamy tendencję, że gdy nas coś boli,
bierzemy pigułkę i nie zastanawiamy się, dlaczego cierpimy. Medycyna wschodu
szuka przyczyn dolegliwości, w taki sposób, żeby zastanawiać się nad sygnałami,
które daje nasze ciało.  Serce w
medycynie chińskiej, to także miejsce mocy, miłości do drugiego człowieka i do
siebie samego. Warto być otwartym i uważnym na siebie i innych.





Czas na dobry sen





Wciąż gdzieś biegniemy, jesteśmy zestresowani. Wieczorem,
wprost od ekranu komputera, lub telewizora, idziemy spać. Zbyt przebodźcowani, w
dodatku zbyt późno. A przecież coś, co nas najbardziej uspokaja, to dobry,
długi sen. Sen jest lekarstwem. Sama staram się kłaść przed godziną 23.  Gdy mamy za sobą nieprzespaną noc, zauważamy, co
się wtedy dzieje z naszym sercem. Nie pracuje we właściwy sposób, bo potrzebuje
regeneracji.





Oddychaj głęboko





Kolejnym elementem dbałości o serce jest prawidłowy
oddech. Warto nauczyć się oddychać głęboko, tak żeby dobrze dotleniać cały
organizm.  Każdy wdech dostarcza tlen, na
który czekają wszystkie komórki naszego ciała. Dzięki reakcjom biochemicznym
tlen przekształca się w energię. Przez wydech oczyszczamy się i wydalamy
toksyny.





Zamiast windy,
schody





Dbam o serce, bo jestem aktywna fizycznie. Uważam, że nie
ma zdrowia bez ruchu i odpowiedniego dotlenienia. To nie znaczy, że od razu
musimy brać udziału w triathlonie, wysiłek trzeba dopasować do siebie. Nie przeciążajmy
się, jeśli nie jesteśmy do tego przygotowani. Dla mnie najlepsze dotlenie i
ruch, to spacer w lesie i głębokie oddychanie. Chodzę dwa razy w tygodniu na
trening połączony z jogą. Ale i każdego dnia staram się dużo ruszać. Wszędzie
gdzie mogę chodzę na piechotę, jeżdżę 
rowerem, podbiegam. Nie używam windy, na drugie, trzecie piętro wchodzę
zawsze po schodach.  





Jedz kolorowo





Żyjemy w czasach, kiedy nie możemy już ignorować wpływu
jedzenia na nasze zdrowie. Od lat nie jadam mięsa, za to głównie warzywa,
kasze, ryż.  Na świecie mamy prawie 8
miliardów ludzi, z czego prawie ¼ to wegetarianie, a ich stan zdrowia jest
często dużo lepszy niż ludzi z krajów rozwiniętych, którzy białka zwierzęcego
spożywają zdecydowanie za dużo. Polacy jedzą za dużo mięsa, smażą na nie
właściwym tłuszczu i spożywają za dużo tłuszczy trans. Nasza dieta, czyli
typowy obiad: klasyczny schabowy z ziemniakami, to połącznie węglowodanów z
białkiem. Nie twierdzę, że to nie jest smaczne. Jesteśmy do tego
przyzwyczajeni, ale to wszystko obciążające dla organizmu i trudne dla
serduszka. Do strawienia takiego posiłku potrzebne są trzy grupy enzymów
trawiennych. Przez dwie godziny po obiedzie nie mamy energii. Staram się jeść
tak, aby po posiłku mieć energię, a nie zasypiać. Jedzenie jest naszym paliwem,
a nie tabletką na sen. Nie namawiam nikogo do rezygnacji z jedzenia mięsa, bo
to indywidualna decyzja, ale z pewnością na zdrowie by nam wyszło ograniczenie
spożywania białka zwierzęcego do jednego razu w tygodniu, tak jak sugeruje Światowa
Organizacja Zdrowia w najnowszej piramidzie żywienia. Sięgajmy częściej po
warzywa, kasze, owoce, skarby natury.





Zupa
marchwiowo-dyniowa z kardamonem i granatem.





Przepis z książki „Naturalnie
w kuchni, 60 przepisów na zdrowie”, wydawnictwo Burda Media Polska.





Agnieszka Cegielska poleca jedną z swoich ulubionych zup,
szczególnie dobrą na czas, kiedy na zewnątrz jest chłodno. W
tej zupie łączy ze sobą dary natury. Są one tak zbilansowane, żeby rozgrzewały
nas od środka, jak również wzmacniały układ odpornościowy. Zaskakujące
połączenie kardamonu z warzywami, ryżem, nie tylko rozgrzewa, ale dodaje egzotyki
potrawie. Kardamon, król
przypraw, to naturalne lekarstwo, które między innymi obniża ciśnienie krwi, poprawia
nastrój, oczyszcza drogi moczowe, wzmacnia i odżywia nasz
organizm. Sprawdza się idealnie w przypadku wszelkiego rodzaju problemów
trawiennych, ale też przy braku apetytu.





Potrzebujemy:





  • marchew
  • dynia
  • cebula
  • świeży imbir
  • kardamon
  • kumin
  • goździki
  • chili
  • rozmaryn
  • masło klarowane
  • sól
  • świeżo mielony pieprz
  • granat
  • świeża kolendra
  • orzechy włoskie
  • serek kozi




W garnku rozgrzewamy dwie łyżki masła klarowanego,
wrzucamy 3-4 goździki, kawałeczek pokrojonego w kostkę świeżego imbiru, świeży
rozmaryn, ½ łyżeczki kuminu, ¼ łyżeczki kardamonu, tyle samo chili, wszystko ze
sobą mieszamy i dodajemy pokrojoną marchew, dynię i cebulę.





Marchwi powinno być dużo więcej niż dyni. Mieszamy i delikatnie podprażamy razem z przyprawami, a potem zalewamy wodą do wysokości warzyw i gotujemy, aż warzywa będą miękkie. Po ugotowaniu wszystko blendujemy. Jeżeli zupa będzie zbyt gęsta, możemy dodać trochę przegotowanej wody. Podajemy ze świeżym granatem, kolendrą, odrobiną serka koziego i orzechami włoskimi. Pamiętajmy, aby orzechy wcześniej namoczyć w gorącej wodzie. Doprawiamy solą, świeżo mielonym pieprzem, można dodać też czerwonego pieprzu.





Zupa można podać z ryżem po ajurwedyjsku. On delikatnie łagodził
pikantność tej potrawy i uczynił ten posiłek bardziej treściwym. Jeżeli nie
lubicie posiłków mocno pikantno-rozgrzewających,





zrezygnujcie z dodawania chili.





Tekst: Monika Głuska-Durenkamp



Czego nie lubi
serce





Porzuć papierosa, odstaw ciasteczka i ścisz radio! 





Serce to symbol
miłości i troski. Mówi się, że kochamy całym sercem. Ale, czy tak naprawdę je kochamy?
Warto wsłuchać się w swój organizm i zadbać o serce, rezygnując z tego, co mu
szkodzi. 





Choroby układu krążenia są związane z wieloma czynnikami
ryzyka. Na niektóre z nich: wiek, płeć, czynniki genetyczne, wpływu nie mamy.
Jednak większą grupę stanowią czynniki modyfikowalne, czyli te, na które możemy
oddziaływać przez nasz styl życia i dietę. Gdy je zmienimy, zmniejszymy ryzyko
wystąpienia chorób serca. Czynniki podwyższonego ryzyka chorób układu krążenia,
na które również możemy oddziaływać, to m.in. zachorowania na grypę, czy też
stres. Postarajmy się obniżyć dietą nadciśnienie tętnicze i zmienić nieprawidłowe
stężenie cholesterolu oraz ilość cukru we krwi. Rzućmy palenie papierosów i nie
nadużywajmy alkoholu. Szczepmy się na grypę, uczmy panować nad stresem i
zwiększmy aktywność fizyczną. Czy to, aż takie trudne? Wystarczy wiedzieć, myśleć
i dbać.





Czego nie lubi
serce:





Kiełbasy i
ciasteczek





Nadwaga i otyłość wynikają z nadmiernego gromadzenia się
tkanki tłuszczowej w organizmie. Dochodzi do tego wówczas, gdy ilość energii,
dostarczanej w pożywieniu, czyli liczba zjadanych kalorii, jest większa niż
ilość energii, którą zużywamy. Warto zadbać o dietę odpowiednią dla serca.
Unikajmy produktów przetworzonych: wędlin, kiełbas, parówek, gotowych
hamburgerów. Te dania wyprodukowane są z wysoko przetworzonego mięsa i bardzo
bogate w tłuszcze, cholesterol, sól i polepszacze smaku i zapachu. Kolejna rzecz do skreślenia z diety, to tłuszcze
trans.  Występują one w margarynach, miksach (mieszanki masła i
margaryny), frytkach, fast-foodach, zupkach i sosach instant, produktach
cukierniczych.
Najwięcej tłuszczy trans zjadamy w ciastach i ciasteczkach
kupowanych w sklepach, jak i w wypiekach domowych.





Soli





Zjadamy 12-15 g dziennie na osobę, a rekomendowane jest tylko 5 g, czyli jedna płaska łyżeczka. Na serce źle wpływa sód zawarty w soli kuchennej. Jego nadmiar przyczynia się m.in. do rozwoju nadciśnienia, podnosi ryzyko udaru mózgu, zawału serca i jego niewydolności. Według danych Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie nadmierne spożycie sodu jest bezpośrednio odpowiedzialne za 50 proc. przypadków nadciśnienia, udarów mózgu i zawałów. Już samo ograniczenie soli może wyleczyć z umiarkowanego nadciśnienia. Nie znaczy to, że mamy nie solić, spróbujmy zjadać jej po prostu mniej. Zaledwie 1 g soli dziennie mniej zmniejsza o 24 proc. ryzyko udaru i o 14 proc. ryzyko zawału serca.





Braku ruchu





Z badań wynika, że około 80 proc Polaków nie uprawia żadnej aktywności fizycznej. Tymczasem ruch, ćwiczenia i to w każdym wieku, nie tylko zapobiegają nadwadze, lecz także wspomagają układ krążenia. Wysiłek musi być regularny. Nie jest dobrze, gdy ogarnia nas słomiany zapał i nagle ostro bierzemy się do biegania, czy mocnych ćwiczeń fitness klubie To może zaszkodzić.  Kiedy nie trenujemy serca, a potem nagle fundujemy ostry bieg, czy ćwiczenia, tętno skacze, a naczynia krwionośne nie są przyzwyczajone do takiego wysiłku. U osób zdrowych zaleca się wysiłek o umiarkowanej intensywności, ale wykonywany systematycznie - co najmniej 3 razy w tygodniu, a najlepiej codziennie - trwający nie mniej niż 30 minut. Przykładem takiej aktywności jest marsz, jazda rowerem, pływanie, fitness, joga.





Stresu





Długotrwały stres powoduje zbyt wysokie stężenie hormonów stresu, m.in. kortyzolu w organizmie. Ma to konsekwencje i wpływa na nasze zdrowie, bo rytm serca przyspiesza, rośnie ciśnienie krwi. Stres może zaburzać pracę wielu układów: nerwowego, immunologicznego, krwionośnego. Jeśli stres towarzyszy nam bezustannie, ciało nie ma czasu, żeby zniwelować negatywne skutki działania tych hormonów. Z wielu badań wynika, że stresująca praca zwiększa ryzyko zawału. Ale można nauczyć się rozpoznawać lepiej swoje emocje, odczucia lęku, stresu i z nim walczyć.





Grypy





Choć powikłania po
grypie mogą wystąpić u każdego, to najbardziej zagrożone są osoby powyżej 65.
roku życia, dzieci poniżej 2. roku życia, osoby z chorobami układu krążenia i
oddechowego, cukrzycą, z niewydolnością nerek i ze zmniejszoną odpornością. Do
powikłań należą między innymi zapalenie płuc, mięśnia sercowego, nerek i mózgu,
zaostrzenie chorób przewlekłych, takich jak astma, niewydolność nerek czy
serca, a nawet zawał serca. Gdy już zachorujemy, musimy zostać w domu i wyleżeć
się, nie tylko po to, żeby nie narażać siebie na powikłania, ale i nie zarażać
innych. Zwykle w grypie stosuje się wyłącznie leki zmniejszające objawy, np.
gorączkę, katar czy kaszel. Aby jednak jej uniknąć, najlepiej przed sezonem
grypowym zaszczepić się.





Hałasu





Rośnie liczba badań sugerujących, że hałas ma niedobry wpływ na serce. W naszych miastach, biurach, mieszkaniach ciągle towarzyszy nam hałas, to on powoduje niepokój, rozdrażnienie, agresję. Zaburza sen, wywołuje senność w ciągu dnia, wpływa na rekonwalescencję, zwiększa nadciśnienie, przyczynia się do chorób kardiologicznych (choroby niedokrwiennej serca, udaru, zawału). Wyniki badań przeprowadzonych przez naukowców z University of Kentucky Collage of Public Health w Wielkiej Brytanii dowodzą, że hałas ma niekorzystny wpływ na prawidłowe funkcjonowanie mięśnia sercowego. Co więcej, długotrwałe narażenie na hałas o dużym natężeniu powoduje rozwój chorób serca. Na hałas dookoła nie zawsze mamy wpływ, ale na dźwięki dochodzące z telewizora, radia, czy odtwarzacza muzyki, zawsze. Możemy je po prostu wyłączyć, lub przyciszyć.





Bezsenności





Długotrwałe niedosypianie odbija się na funkcjonowaniu naszego wewnętrznego zegara biologicznego, ale i na narządy: serce, płuca, nerki, układ odpornościowy, wrażliwość na ból czy czas reakcji. Na nasz zdrowy sen duży wpływ ma światło, które jest najsilniejszym wyznacznikiem czasu. Na utrzymanie rytmu dnia i nocy odpowiadają w naszym organizmie komórki zwojowe siatkówki oka, które na podstawie barwy padającego na powierzchnię oka światła wysyłają do mózgu informację o porze dnia. Wieczorem unikajmy ekspozycji na światło, zwłaszcza na padające na oczy to o niebieskiej barwie. Takie światło emitują ekrany telewizorów i monitory komputerów. Unikajmy siedzenia przy komputerze i oglądania telewizji na trzy godzin przed snem. Jeśli jest to trudne, absolutnym minimum jest ostatnia godzina przez snem. Wyłączmy w sypialni wszystkie urządzenia, które mogą przeszkadzać i rozpraszać: telefon, tablet, telewizor.





Papierosów





Ryzyko zgonu na choroby układu krążenia u osób palących jest
od 2 do 5 razy większe niż u niepalących. Ryzyko to jest większe u kobiet niż u
mężczyzn i zwiększa się wraz z czasem trwania nałogu oraz liczbą wypalanej
dziennie liczby papierosów. Szkodliwe są wszystkie rodzaje tytoniu, w tym
również tzw. papierosy typu "light", papierosy z filtrem,
e-papierosy, cygara, fajka, fajka wodna i tabaka. Niestety, rzucenie palenia
nie jest takie proste, jak jego rozpoczęcie. Potrzebne nam są determinacja,
silna wola. Czasem warto pójść po pomoc do specjalisty. Można też zapisać się
do grupy wsparcia dla osób rzucających palenie,
to rodzaj psychoterapii grupowej.





Tekst: Monika Głuska-Durnekamp



To, czego potrzebuje moje serce





Katarzyna Żak, aktorka teatralna,
filmowa. Współpracuje z warszawskimi: Teatrem Capitol, Teatrem Syrena, Komedia i
Och Teatrem. Szerokiej publiczności znana jest z ról w Miodowych Latach, Na
Wspólnej, Sile Wyższej, M jak Miłość, Czasie Honoru i w Ranczu. Aktorka śpiewa
i koncertuje niedawno odbyła się premiera jej najnowszej płyty „Miłosna
Osiecka”.





O sercu na poważnie





Myślę o nim i to bardzo poważnie, bo pochodzę z rodziny,
która jest obciążona chorobami serca. Mój dziadek zmarł na serce w młodym
wieku, jego syn-mój tata, umarł,
gdy miał 50 lat, na skutek rozległego zawału serca. Z powodów genetycznych
znajduję się w grupie podwyższonego ryzyka. W związku z tym regularnie się badam,
mierzę ciśnienie, kontroluje poziom cholesterolu, a co jakiś czas poddaję się
próbom wysiłkowym. Jestem pod opieką lekarza kardiologa i co półtora roku - dwa
lata, przechodzę u niego dokładne badania. Na szczęście mam ciśnienie w normie
i dobrze się czuję. Gdyby jednak coś mnie zaniepokoiło, nie zwlekałabym z
wizytą u lekarza i szczegółowymi badaniami.





Muszę mieć kondycję





Uprawiam zawód aktora, który wymaga dobrej kondycji, sprawności i wytrzymałości. Na scenie i na próbach często się ruszam. Teraz przygotowuję się do musicalu, więc ćwiczę układy choreograficzne. Nawet, gdy nie tak intensywnie pracuję, staram się być aktywna fizycznie, na przykład raz na tydzień chodzę na basen. Lubię długie, intensywne spacery, szybkim krokiem. Niestety odkąd zabrakło naszego ukochanego psa – berneńczyka, nie spaceruję już tak dużo. Brakuje mi tych porannych spacerów, kiedy musiałam wstać o pół godziny wcześniej i wychodziłam pobiegać z nim do lasu. Dotleniałam się i dostawałam niezwykłą dawkę energii na cały dzień. Córki są już dorosłe, wyprowadziły się, więc nie możemy na razie wziąć kolejnego zwierzaka. Zbyt długo musiałby być sam w domu, poza tym problematyczne stałyby się wyjazdy ze spektaklami i koncertami.





Ważna jest motywacja





Kiedy gdzieś wyjeżdżam, staram się rano wyjść z hotelu na szybki
spacer, czy jogging. Sama nie za bardzo lubię biegać, ale z innymi aktorami,
mobilizujemy się razem i ćwiczymy. W grupie zawsze fajniej -motywujemy się,
żeby coś zrobić dla siebie. Podobnie w domu motywujemy się z Cezarym do
prawidłowego odżywiania. Mąż schudł
kilka lat temu i aby utrzymać wagę, musi pracować nad sobą non stop. We dwoje łatwiej trochę
się pilnować, jeść mniej i zdrowiej.





Z przyprawami nie ma nudy





Nie jadam tłusto. Oboje moi rodzice mieli wysoki poziom
cholesterolu, więc szczególnie dbam o dietę. Oczywiście, cholesterol zależy nie
tylko od odżywania się, ale ono ma duży wpływ. Wybieram posiłki z zielonych
warzyw i staram się nie jeść po godzinie 18. To bywa trudne w mojej pracy, bo
gdy w ciągu dnia mało zjem, wieczorem po spektaklu jestem głodna. Wtedy robię
sobie sałatę i oszukuję ośrodek głodu. Nie objadam się, bo jak każda kobieta po
pięćdziesiątce, mam już spowolniony metabolizm. Nie jestem niestety ani weganką, ani wegetarianką, lubię od czasu do czasu kawałek
mięsa, ale bardzo je ograniczyłam. Wybieram kasze: gryczaną,jaglaną, bulgur i
jem je z warzywami. Wszystko dosmaczam świeżymi ziołami lub przyprawami
ziołowymi. Kiedy podróżuję po świecie, lubię poznawać różnie kuchnie, smakować
i przywozić przyprawy. Gdy dodaje się je do warzyw i kasz, tak szybko się nie
nudzą. Niedawno byliśmy w Australii. Tam kuchnia jest fantastyczna: stanowi
mieszkankę tradycyjnej brytyjskiej z tajską, malezyjską, chińską. Też przywiozłam przyprawy.





Piję wodę





Nasze serce, żeby dobrze pracowało, potrzebuje nawodnienia
organizmu. Piję co najmniej półtora litra płynów dziennie, głównie wodę. W
Australii smakowało mi wino, ale z tym ostrożnie. Alkohol zatrzymuje wodę w
organizmie i zwiększa apetyt, więc na kieliszek wina pozwalam sobie tylko od
czasu do czasu.





Kocham jogę





Jakiś czas temu odkryłam jogę i zakochałam się w niej. Niestety
ostatnio nie miałam na nią czasu, ale obiecuję sobie, że wkrótce wrócę. Brakuje
mi jogi, bo ona motywuje i zachęca do wysiłku: rozciągam się i widzę, czego
potrzebuje moje ciało. Joga to też wyciszenie, które jest niezbędne w
intensywnym życiu. Najpierw ćwiczyłam jogę pod okiem instruktora. W niej ważne są techniki
oddychania, a tego trudno jest się nauczyć samemu. Dziś, gdy mam czas, umiem
sama ćwiczyć w domu. Polecam, bo joga ma różne stopnie wtajemniczenia,
ćwiczenia mogą być intensywne lub spokojne. Każdy znajdzie tutaj coś dla
siebie.





Serce potrzebuje sztuki





Po spektaklu, czy koncercie, gdy półtora godziny śpiewam,
czuję się jakbym przerzuciła tonę koksu. Taki wysiłek pobudza, pracują
przepona, płuca. To jest bardzo pozytywne. Gdy jednak zbyt długo działam na
wysokich obrotach, potrzebuję odpoczynku. Dlatego, gdy tylko mamy z mężem czas,
to podróżujemy, resetujmy się. Szybko jednak tęsknię, aby znów rzucić się w wir
pracy, koncertów...., ale nauczyłam się łapać balans, bo to jest najlepsze dla
serca.





Tekst Monika Głuska-Durenkamp


Przejdź do treści