Zdrowe serce to także dobre, ekologiczne jedzenie. Zamiast przetworzonej żywności wybierajmy świeże produkty i jedzmy sezonowo.  Dziś w sklepach i na bazarkach nie ma problemów z zakupem warzyw, owoców, produktów lokalnych, eko, bio, wege. Dobrze jednak zwrócić uwagę na to, czy jemy etycznie i ekologicznie. 

O tym, co jemy najczęściej decydują nasze finanse, ale również styl życia i pośpiech. Zabieganie utrudnia nam sięganie po zdrowe, świeże produkty. Posiłkujemy się żywnością przetworzoną, która zawiera tłuszcze trans, konserwanty, duże ilości soli, cukru, glutaminianu sodu… Dieta, która składa się głównie z wysoko przetworzonych produktów żywnościowych i jest uboga w niezbędne składniki odżywcze, nie jest dobra dla naszego serca.

Gdy staramy się jeść zdrowiej, musimy przestawiać się na przygotowywanie jedzenia w domu głownie z produktów świeżych i naturalnych. Warto jednak zwrócić uwagę na to, co kupujemy i nauczyć się wybierać produkty bardziej świadomie. Dziś w sklepach można zdobyć wszystko, nawet produkty z najdalszych stron świata. Ale pozyskiwanie żywności staje się coraz bardziej problematyczne dla naszej planety. Dlatego wiele ludzi częściej rezygnuje z mięsa, nabiału, ale zastanawiają się, co może być alternatywą. Przemysłowe rolnictwo, produkcja soi, czy owoców avocado także degraduje połacie ziemi, lasy tropikalne. Powoduje deforestację, a pestycydy używane do upraw zatruwają tych, którzy tam mieszkają. Jak znaleźć zloty środek?

Bądź fleksi

My, gatunek ludzki jesteśmy drapieżnikami i jemy zwierzęta. Ale jako istoty zdolne do empatii i uczuć wyższych powinniśmy eliminować wszelkie objawy okrucieństwa wobec innych istot i liczyć się z ich dobrostanem. W dzisiejszych czasach hodowla zwierząt to nie tylko problem moralny, ale ekologiczny, klimatyczny, ekonomiczny. Powoduje deforestację, maksymalizację zużycia i zanieczyszczenia wody. Chów przemysłowy wytwarza więcej gazów cieplarnianych niż wszystkie rodzaje transportu razem wzięte. Jest głównym winowajcą wyniszczania lasów deszczowych, wymierania gatunków, wysiedlenia ludzi, erozji warstwy ziemi oraz martwych stref oceanów. Znalezienie ścieżki do osiągnięcia zrównoważonego globalnego rozwoju to jedno z głównych zadań dla naszej rozrastającej się ziemskiej populacji. Wielu naukowców uważa, że jedyną opcją jest przejście ludzi na weganizm. Oczywiście pomóc może też postęp naukowy, nowe technologie, ale ich wprowadzenie i rozwój zajmie lata i jest bardzo kosztowne.

Mamy mało czasu

W przypadku przyśpieszającej dewastacji Ziemi trzeba działać ekspresowo i nie mamy na to wystarczającej  ilości czasu i pieniędzy. Niejedzenie zwierząt jest rozwiązaniem, które można wprowadzić od razu, a efekty dla środowiska byłyby zauważalne prawie natychmiast. Z kolei, gdy ktoś podejmuje decyzję o wegetarianizmie, w pewnym momencie zaczyna zadawać sobie pytania i zastanawiać, czy jeść nabiał. Telewizyjne reklamy pokazują nam sielskie życie krów, które niemal same częstują nas mleczną czekoladą, czy serkiem z serca pachnących łąk. Niestety krowy nie żyją na łąkach, a ich cielęta nie skaczą wesoło w trawie. Przemysł mleczny jest bardzo okrutny i powoduje wiele cierpienia. Krowy zmusza się do produkowania nienaturalnej ilości mleka, a cielaki oddziela się od matek i po kilku tygodniach kieruje do rzeźni.

Oczywiście trudno zdecydować się na pełny wegetarianizm, weganizm, ale możemy starać się jeść mniej mięsa i produktów mlecznych. To dobre dla natury i zdrowia.  Rezygnujmy z mięsa i mleka kilka razy w tygodniu, miesiącu. Ograniczenie spożywania, to znacznie mniej, ale zawsze coś.  O takim stylu odżywiania mówi się fleksitarianizm. To dieta składająca się przede wszystkim na produktach pochodzenia roślinnego, raz na jakiś czas dopuszcza zjedzenie mięsa i ryb. To zdrowsze, bardziej ekologiczne, humanitarne, a także przynoszące wymierne efekty zdrowotne.

Wybieraj mądrze

Przechodząc na dietę fleksitariańską, czy wegańską jemy więcej kasz, ryżu, warzyw, roślin strączkowych, owoców. Tu z kolei możemy zetknąć się z problemem tzw. Food Miles, czyli odległości, jaką musi pokonać jedzenie, zanim trafi z miejsca produkcji do konsumenta, czyli od pola na nasz talerz. Ktoś zrywa z drzewa banana w Południowej Ameryce, gdy jest jeszcze zielony, zabezpiecza w transporcie. Owoc dojrzewa podczas długiej podróży, a potem już żółty ląduje w supermarkecie na naszym osiedlu. Zwykle banan pokonuje ponad 10 tysięcy kilometrów. Oblicza się, że benzyna wykorzystana do jego transportu podczas spalania wyemitowała do atmosfery od 630 (jeśli jechał pociągiem) do 2268 (jeśli leciał samolotem) kilogramów dwutlenku węgla. Nadprodukcja wzmaga konsumpcję, a produkuje się niszcząc zasoby naturalne.

Warto pamiętać, że każdy nasz wybór konsumencki ma wpływ na ekosystemy. Wypalanie obszarów leśnych na Borneo i Sumatrze pod nowe uprawy palmy olejowej doprowadziło do największej, jak dotąd katastrofy ekologicznej XXI wieku, określanej mianem „zbrodni przeciwko ludzkości”. Nawozy chemiczne zanieczyszczają wodę i glebę. Wylesianie to tragedia dla miejscowej ludności, tracą oni dostęp do wody pitnej, a także łowisk ryb. Utracona jest bioróżnorodność, masowo giną zwierzęta, w tym orangutany. Z kolei gigantyczny popyt na awokado sprawia, że rolnicy w Ameryce Południowej i Środkowej wycinają lasy pod nowe plantacje i też niszczą naturę. Uprawą tych owoców zainteresowały się również kartele narkotykowe w Meksyku, bo chcą czerpać zyski z jego sprzedaży na skalę światową.

Decyzje rządów, zarządów firm i konsumentów

Oczywiście ekologiczne decyzje muszą być podejmowane przez rządy, zarządy wielkich firm, ale i nasze konsumenckie decyzje mają na to wpływ. Dlatego starajmy się wiedzieć więcej o produktach: jak dana rzecz jest zbierana, przetwarzana, czy nie niszczy środowiska lub ekonomii jakiegoś biednego kraju. Nasz brak wiedzy, nie czytanie informacji na produktach, powoduje, że często wybieramy źle, a nieraz po prostu przepłacamy. Warto poznać kalendarz sezonowości, który można znaleźć na stronach WWF. Z niego dowiedziemy się, jakie i kiedy warzywa, owoce i inne produkty kupować, żeby zachowywać równowagę w przyrodzie.

Żywność oznaczona etykietą BIO musi zapracować na swój certyfikat i przechodzi rygorystyczne kontrole, musimy jednak uważnie przyglądać się oznaczeniom. Sam napis „bio” czy „eko” o niczym nie świadczy. Aby móc być pewnym jakości, warto szukać  zastrzeżonego w  Unii Europejskiej logo żywności ekologicznej tzw. Ekoliść – 12 białych gwiazdek ułożonych w kształt liścia na zielonym tle. Produkty oznaczone logiem „fair trade” dają gwarancje, że były wytworzone z poszanowaniem dla człowieka i środowiska.

Szukaj lokalnie

Dziś przyznanie się do tego, że nie lubi lub nie umie się gotować, nie jest w dobrym tonie, niektórzy idą jeszcze dalej, obok pasji kucharskiej sami hodują warzywa, zioła, owoce, czy zakładają własne pasieki. Modę na ogródki lansowała w Stanach Michele Obama, zdjęcia jej i córek, pracujących na grządkach pełnych warzyw, były publikowane w każdej gazecie. Angelina Joli jada tylko organicznie, szczególnie to, co hoduje we własnym ogrodzie. Angielska aktorka Elizabeth Hurley jest od kilku lat właścicielką organicznej farmy, która sprzedaje mięso i warzywa, to duże, bo aż 400 akrowe gospodarstwo w Gloucester, dostarcza produkty do sieci jej eko snack barów. Do ekologicznych aktywistów należą Jake Gyllenhaal, Nicole Kidman, Julia Robers. Gwyneth Paltrow napisała książkę „Córka mojego ojca”, czyli zbiór przepisów makrobiotycznych, którą zainteresowała się podczas choroby swego ojca. Próbując zachęcić go do zmiany nawyków, żywiła się wyłącznie organicznymi produktami z okolicznych upraw.

My po warzywa, zioła owoce możemy chodzić na targi i bazarki w okolicy, w której mieszkamy. Tu mamy pełny wybór i zamiast komosy ryżowej możemy wybrać kaszę z Warmii czy Mazowsza, awokado zastąpią nam jabłka spod Grójca. Drogie superfoods: spirulinę, owoce goji, akhaii, można zastąpić siemię lnianym, kaszą jaglaną, czy ziołami kupowanymi w sklepie zielarskim. To wszystko nasze rodzime, naturalne jedzenie. Etyczne jedzenie to także dbanie o nie marnowanie żywności. W supermarketach są promocje, łapiemy się na nie, ładujemy do koszyka dużo, bo tanio, a potem wyrzucamy do śmieci.

Statystyczny Polak marnuje rocznie 247 kg żywności, co plasuje nas na piątym miejscu w UE, gdzie średnia wynosi 173 kg – wskazuje Polski Instytut Ekonomiczny. Najczęściej wyrzucamy pieczywo, owoce i wędliny. Pamiętajmy o tym robiąc zakupy i wrzucając do koszyka tylko te produkty, których naprawdę potrzebujemy.

Pomocnik etycznego zakupowicza

Euroliść – znak przyznawany przez Komisję Europejską dla produktów ekologicznych w Unii Europejskiej. Umieszczany obowiązkowo na wszystkich paczkowanych produktach ekologicznych, wyprodukowanych w jednym z państw członkowskich i spełniających obowiązujące normy wspólnotowe. Nie obejmuje produktów importowanych spoza terenu Unii. Euroliść przedstawia gwiazdki Unii Europejskiej ułożone w kształcie liścia na zielonym tle.

Fair Trade – nazwa znaku ekologicznego, przyznawanego przez organizacje zrzeszone w Fairtrade Labeling Organizations International. Fair Trade to podstawowe wartości i idee dotyczące prowadzenia handlu, m.in.: utrzymanie uczciwej ceny, którą producenci otrzymują za swoje produkty oraz zachowanie bezpiecznych i opartych na zasadach szacunku praktyk handlowych, dbałość o sprawiedliwe płace i odpowiednie warunki socjalne dla pracowników, dążenie do demokratycznego zarządzenia organizacją producencką oraz zwiększanie niezależności producentów.

BIO –  żywność oznaczona etykietą „BIO” produkowana jest na bazie surowców, które uprawiane są bez użycia nawozów sztucznych, pestycydów, chemicznych środków ochrony roślin, z dala od dróg, szlaków komunikacyjnych oraz zakładów produkcyjnych z zachowaniem co najmniej dwuletniego okresu przejściowego zanim na danym polu rozpocznie się ekologiczne uprawy roślin. 

Ekoland – najlepiej rozpoznawalny symbol przeznaczony dla ekologicznej żywności w Polsce. Przyznaje go Polskie Stowarzyszenie Producentów Żywności Metodami Ekologicznymi.
Gospodarstwa, które ubiegają się o oznaczenia ekologiczne muszą spełnić szereg kryteriów, m.i n.: użytkować działki w sposób służący zachowaniu bioróżnorodności, nie stosować wypalania traw, planować wypas zwierząt tak, aby nie zagrażał on ptakom łąkowym i cennym gatunkom roślinności dzikiej, a także chronić glebę i wodę. Gospodarstwa ekologiczne, które chcą posługiwać się znakiem ekologicznym Ekolandu nie mogą też produkować żywności modyfikowanej genetycznie (GMO)

Certyfikowane rolnictwo ekologiczne- przyznawany jest przez Polskie Centrum Badań i Certyfikacji S.Aby dzisiaj uzyskać takie oznaczenie, producenci muszą respektować europejskie normy ekologiczne w zakresie m.in. produkcji roślinnej, zwierzęcej, produkcji grzybów czy pszczelarstwa.

Tekst: Monika Głuska-Durnekamp

Więcej o zdrowym żywieniu w artykułach z kategorii Dieta.

Skip to content