Nieleczony, ostry epizod wieńcowy jest bardziej niebezpieczny niż koronawirus. Natomiast skutki epidemii, w postaci większej ilości pacjentów z problemami naczyniowo-sercowymi będzie można zaobserwować już nawet w perspektywie roku, przestrzega profesor Zbigniew Gaciong.

Bio: Zbigniew Gaciong, profesor nauk medycznych, rektor-elekt Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Od 1998 r. kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nadciśnienia Tętniczego i Angiologii WUM.

Panie Profesorze, jak ostatnie trzy miesiące, podczas pandemii koronwirusa, wpłynęły na kardiologię?

Profesor Zbigniew Gaciong: Niestety uważam, że więcej ludzi ucierpi przez „covidowy lockdown”, niż na skutek zakażenia wirusem. Jest przecież tyle chorób o dużo groźniejszym przebiegu niż COVID-19, które nie są teraz diagnozowane i prawidłowo leczone. Jestem przekonany, że skutki, czyli większą liczbę chorych na inne schorzenia, także sercowo-naczyniowe, można będzie zauważyć już wkrótce – w perspektywie kilku miesięcy, roku.

Z danych wynika, że już znacząco spadła ilość ludzi nieleczonych interwencyjnie podczas ostrych epizodów kardiologicznych, dlaczego tak się dzieje?

Chorzy po prostu boją się dzwonić po pogotowie, zgłaszać dolegliwości z powodu epidemii. Liczba nagłych incydentów sercowo-naczyniowych nie zmniejszyła się nagle, ale właśnie w trakcie epidemii obserwujemy niepokojący spadek liczby zgłaszających się po pomoc pacjentów.Na przykład liczba zgłaszających się do szpitali z ostrym zawałem serca obniżyła się w Polsce o 25 procent, co oznacza kilkanaście tysięcy chorych pozbawionych leczenia interwencyjnego. Trzeba wciąż mówić o tym, że śmiertelność w przypadku nieleczonych zawałów serca wynosi 30 procent, natomiast w przypadku podjęcia terapii jest ośmiokrotnie mniejsza.

Czyli im szybciej od wystąpienia pierwszych objawów pacjent zgłosi się po pomoc, tym rokowania są lepsze?

Oczywiście! Jeśli pojawia się ból w klatce piersiowej trwający dłużej niż 20-30 minut, zawsze trzeba podejrzewać zawał serca i należy zadzwonić po pomoc medyczną. Brak wczesnego leczenia interwencyjnego już wkrótce może zwiększyć zarównoliczbę hospitalizacji, jak i zgonów. Na pewno pojawi się więcej ofiar udarów. W ostateczności, jeśli nie możemy się skontaktować ze służbą zdrowia, a czujemy się bardzo źle, trzeba koniecznie zgłosić się do szpitala. Rzeczywiście placówki ochrony zdrowia to miejsca, w których istnieje ryzyko zakażenia się koronawirusem, ale w sytuacji zagrożenia życia należy szukać pomocy w szpitalu. Ryzyko śmierci z powodu zawału, udaru jest dużo wyższe niż z powodu zakażenia koronawirusem.

Czy osoby z chorobami naczyniowo-sercowymi są bardziej narażone na zakażenie kornowirusem, czy raczej na trudniejsze przechorowanie?

Na jedno i na drugie.

Jak przejście kornowirusa wpływa na serce, czy można już coś powiedzieć na ten temat?

 Z doniesień i obserwacji nie ma na razie zbyt wielu danych o trwałych uszkodzeniach serca po przebyciu wirusa. Wiadomo jednak, że w przebiegu zakażenia wirusem SARS-Cov 2 może dojść do uszkodzenia układu krążenia. 

W mediach, w internecie, pojawiło się wiele tzw. fake newsów o ryzyku zakażenia i gorszego przebiegu koronowirusa związanego z zażywaniem leków na nadciśnienie.

Niestety na skutek nieprawdziwych informacji niektórzy pacjenci przestawali brać leki na nadciśnienie. I muszę przyznać, że to robota nieodpowiedzialnych lekarzy, jak i dziennikarzy. Żyjemy w świecie,  w którym najlepiej sprzedają się wiadomości o śmierci. Gdy ludzie są wystraszeni, wtedy łatwiej nimi manipulować. Tymczasem dane z Chin, Europy i Ameryki oraz zalecenia Europejskiego Towarzystwa Leczenia Nadciśnienia Tętniczego potwierdzają, że terapia przeciwnadciśnieniowa jest bezpieczna. Podobne afery, związane z oskarżaniem jednego z rodzaju leków na nadciśnienie o potencjalnym rakotwórczym działaniu, już zdarzały się w kilku krajach. Pacjenci przestawali zażywać leki na nadciśnienie. Po obserwacjach naukowych i zebraniu danych, okazało się potem, że w tych krajach było dużo więcej udarów.

Podczas pandemii coraz popularniejsze stały się medyczne teleporady. Kiedy można zastosować teleporadę przy pacjencie kardiologicznym?

Kornowirus przyspieszył rozwój telemedycyny i to jest świetne. Wynikają z tego realne korzyści dla pacjentów, lekarzy, ale także dla systemu zdrowia. Okazuje się, że naprawdę całkiem sporo porad można udzielić na odległość. Kardiolog rozmawia z pacjentem, ocenia wyniki badań, przedłuża leczenie lub je modyfikuje. Dzięki nowoczesnym aplikacjom pacjent sam może zmierzyć wiele parametrów dotyczących zdrowia i przekazać je specjaliście.  Poza tym okazuje się, że nie zawsze konieczne sąpobyty w szpitalach. Lekarz powinien dłużej zastanowić się nad zasadnością hospitalizacji danego pacjenta i rozważyć przedtem wszystkie inne możliwości.

A jak działają e-recepty?

Wprowadzenie tego systemu stało się wybawieniem zarówno dla lekarzy, jak i pacjentów. Ten system działa sprawnie, jest ogólnodostępny, odciąża placówki zdrowia, szpitale. Pacjenci już nie muszą tak często pojawiać się po recepty, lekarz może im wysłać kod nawet sms-em.

Jak pandemia oddziałuje na programy naukowe, lekowe, badania?

Niestety, albo je blokuje, albo spowalnia.

Czy przewiduje Pan profesor kolejną falę epidemii w jesieni?

Najpewniej z koronwirusem będziemy się musieli nauczyć żyć, bo będzie nam towarzyszył, tak jak grypa. Będziemy jednak trochę bardziej świadomi zagrożenia i ryzyka. Dlatego w każdym szpitalu musi być wprowadzony model postępowania, w którym przewidziana jest możliwość pojawienia się pacjenta z koronowirusem. Do tej pory takie zasady były w placówkach zakaźnych i w szpitalach jednoimiennych.  Personel od samego początku będzie musiał być odpowiednio chroniony, a w szpitalach wdrożone procedury – izolacja pacjentów, środki ochrony osobistej.

Na co szczególnie w tych czasach powinni uważać pacjenci ze schorzeniami sercowo- naczyniowymi? Pacjenci powinni starać się żyć normalnie, ale i uważać na siebie przez stosowanie zasad higieny: dezynfekcję, mycie rąk i unikanie sytuacji potencjalnego kontaktu z zakażonymi. Jak zawsze muszą też brać leki, kontrolować ciśnienie, rozmawiać z lekarzem. Nie powinni zapominać o dbaniu o siebie przez odpowiednią dietę i ruch – izolacja nie może powodować braku aktywności!

Skip to content